Jak się bawić z psem – budowanie więzi przez mądrą zabawę
Czym jest, a czym nie jest zabawa z psem?
Każdy z nas słyszał lub czytał o tym, jak ważna jest zabawa w budowaniu relacji z psem. Kojarzymy ją głównie z przeciąganiem szarpaków, rzucaniem piłek czy wygłupami. Ale zanim przejdziemy dalej, warto zadać sobie pytanie: czy na pewno dobrze rozumiemy, czym jest zabawa z perspektywy psa?
Psy, oprócz potrzeb fizycznych, mają także potrzeby społeczne — w tym potrzebę kontaktu z innymi osobnikami. Ale czy potrzeba kontaktu oznacza automatycznie chęć do zabawy? Niekoniecznie. Pies może po prostu chcieć spędzić czas w naszym towarzystwie, niekoniecznie w formie zabawy.
Czy podgryzanie lub kradzież rzeczy oznacza, że pies chce się bawić? Nie — to może być początek problemów behawioralnych wynikających z nadmiaru emocji, z którymi pies sobie nie radzi.
Czy gonienie piłki oznacza chęć zabawy z człowiekiem? Też nie. Może to być po prostu przejaw silnego popędu łowieckiego — piłka w ruchu uruchamia instynkt polowania.
Widzimy więc, że wiele zachowań, które mylnie interpretujemy jako „zabawowe”, nie musi wcale oznaczać, że pies się bawi. Zabawa z psem powinna być oparta na wzajemnym zrozumieniu i interakcji, a nie na naszych wyobrażeniach.

Od czego zacząć?
Zanim przejdziemy do konkretnych technik zabawy, warto wrócić do podstaw. Kluczowe jest zrozumienie, jak psy się komunikują i jak się uczą. Ta wiedza pozwoli nam lepiej odczytywać ich sygnały, szybciej reagować na problemy i dostosowywać nasze działania w sposób efektywny i świadomy. Wiedząc, jak się uczy przyłożymy większą uwagę na to, co robimy i w jaki sposób aby było to jak najbardziej efektywne i zgodne ze sztuką.
Przeciąganie — klasyka z pułapkami
Jedną z najbardziej znanych metod zabawy jest przeciąganie się szarpakiem lub piłką. To stara, skuteczna technika, ale — jeśli przeprowadzona nieprawidłowo — może prowadzić do problemów.
Dla psa szarpak może być jak zdobycz — coś, co upolował. A zdobycz to rzecz poważna dla psa. Jeśli zabawa będzie dla psa stresująca lub zbyt rywalizacyjna, może pojawić się:
- niepewność i nieufność wobec przewodnika,
- pilnowanie zasobów,
- fiksacja na zabawce.
Pierwsze objawy, że coś idzie nie tak, to:
- unikanie kontaktu (np. węszenie, odwracanie głowy),
- uciekanie z zabawką,
- chwytanie blisko dłoni,
- sygnały stresu: uszy położone do tyłu, zamrożenie, warczenie.
W takich przypadkach warto skonsultować się z trenerem, zanim sytuacja się pogłębi.

Bezpieczny start – dwie piłki
Według mojego doświadczenia najlepiej zacząć od prostego przerzucania dwóch piłek. To bezpieczna, mało rywalizacyjna forma zabawy, w której nie zabieramy psu jego „zdobyczy”, tylko proponujemy drugą piłkę w zamian za puszczenie. Dzięki temu:
- rozwijamy motywację psa do zabawki,
- uczymy go przynoszenia i oddawania przedmiotu,
- budujemy relację opartą na zaufaniu, a nie rywalizacji.
W tej zabawie pies ZAWSZE WYGRYWA — i to jest klucz do sukcesu.
Dopiero gdy pies czuje się komfortowo, rozumie komendę „puść” i chętnie wraca z zabawką, przechodzę do bardziej wymagającej formy: przeciągania się szarpakiem. Tu już pojawia się element rywalizacji, który może u psa wywoływać silne, czasami niepożądane emocje — dlatego wymaga to od nas większego wyczucia i obserwacji. Na tym etapie muszę wiedzieć, że pies ma motywację (będzie chciał ten szarpak) oraz że mając swoją zdobycz czuje się przy mnie komfortowo i rozumie puszczanie.

Co zyskujemy dzięki dobrej zabawie?
Dobrze przeprowadzona zabawa:
- wzmacnia więź z psem,
- pozwala mu rozładować energię,
- może być doskonałą nagrodą w treningu.
Jak długo się bawić? To bardzo indywidualna sprawa. Ja przerywam zabawę, gdy widzę, że pies zaczyna szukać przestrzeni i potrzebuje przerwy. Są też psy, które mimo zmęczenia dalej chcą się bawić — wtedy to my musimy zachować rozsądek i nauczyć psa, że zabawa ma swój koniec.
Jak często się bawić? To także zależy od psa. Jedne chcą codziennie, inne „od święta”. Ważne jest, by nie przesadzić i nie pozwolić, by szarpak czy piłka stały się dla psa całym światem. Kluczem jest balans — tak w życiu, jak i w zabawie.


Pomaga psom rodzinnym oraz tym, które na co dzień są na służbie. Prowadzi zajęcia z posłuszeństwa, detekcji zapachów oraz obrony. „Najważniejsze jest zaufanie do pozoranta” – to założenie przyświeca Tomkowi podczas każdego treningu z obrony i gryzienia. Tomek stawia wyłącznie na zdrową relację na linii pies – pozorant dlatego nie stosuje dawnych metod zastraszania psów w treningu.
Prywatnie jest przewodnikiem trzech owczarków belgijskich Bushy’ego, Huntera oraz Eiry. Jest współorganizatorem wielu obozów, seminariów i wykładów o tematyce kynologicznej. Jego zainteresowania nie kończą się na psach – jego hobby to militaria, jest także instruktorem strzelectwa sportowego.





